nr 3/2015


O względnej jawności regulacji czynności operacyjno-rozpoznawczych słów kilka

Praca operacyjno-rozpoznawcza lub jak kto woli – czynności operacyjno-rozpoznawcze (O-R) przez wiele lat w powojennej Polsce były owianą mrokiem wielkiej tajemniczości, skrytą działalnością tych organów państwowych, które posiadały imperium ścigania przestępstw lub prowadzenia działań wywiadowczych (kontrwywiadowczych). Owa tajemnica była spowodowana głównie faktem unormowania całości problematyki związanej z tą działalnością w resortowych aktach o charakterze wewnętrznym czy to w randze niepublikowanych zarządzeń czy instrukcji wprowadzanych „do użytku służbowego” przez właściwego ministra, przy jednoczesnym obwarowaniu tych aktów częstokroć najwyższymi klauzulami niejawności.

Taki sposób normowania powodował, że problematyka prowadzenia pracy O-R znana i jednocześnie dostępna była jedynie wąskiemu gronu funkcjonariuszy (żołnierzy) danego organu państwowego, i to nie wszystkim, bo właściwie tylko tym wybrańcom, którzy z racji wykonywania obowiązków służbowych prowadzili czynności O-R. Konsekwencją tego faktu było przede wszystkim to, że dla pozostałej części społeczeństwa wiedza na temat granic prawnej dopuszczalności stosowanych metod i form pracy O-R była w praktyce całkowicie niedostępna. Powodowało to kuriozalną sytuację, w której zarówno świat nauki prawa, jak i wszystkie bez wyjątku organy państwowego wymiaru sprawiedliwości czy kontroli zostały pozbawione możliwości jakiegokolwiek weryfikowania legalności działań funkcjonariuszy innych organów państwowych, tj. właśnie uprawnionych do prowadzenia działalności O-R. Brak dostępności i podtrzymywanie aury tajemniczości zostały posunięte tak dalece, że w żadnym akcie stanowiącym źródło prawa nie można było znaleźć nawet wzmianki o istnieniu pracy O-R. Tabu to zostało złamane dopiero z dniem 19 lipca 1983 r., kiedy to pojęcie „czynności operacyjno-rozpoznawcze” pojawia się po raz pierwszy w ustawie o urzędzie Ministra Spraw Wewnętrznych i zakresie działania podległych mu organów. Zresztą ustawa ta wskazuje tylko samo pojęcie, nie definiując nawet jego zakresu znaczeniowego, a wymieniając je jedynie obok czynności dochodzeniowo-śledczych i administracyjno-porządkowych, do których wykonywania na jej podstawie byli uprawnieni funkcjonariusze SB i MO.

Po porozumieniach „okrągłego stołu” oraz pierwszych wolnych wyborach w III Rzeczypospolitej ustawy konstytuujące powstanie Policji, Urzędu Ochrony Państwa oraz Straży Granicznej z 1990 r. expressis verbis uprawniły funkcjonariuszy tych organów do wykonywania m.in. czynności O-R. Dodatkowo w powołanych aktach normatywnych po raz pierwszy wskazano niektóre z metod i środków pracy O-R, np. kontrolę korespondencji, stosowanie środków technicznych umożliwiających w sposób tajny uzyskiwanie informacji czy współpracę z osobowymi źródłami informacji. Ustawowe ujęcie, choćby tylko niektórych metod i środków pracy O-R w ówczesnych realiach transformacji ustrojowej, kiedy to prowadzenie skrytych działań wobec obywateli przez organy niedawnego aparatu bezpieczeństwa państwa w społeczeństwie jednoznacznie kojarzone było ze zwalczaniem solidarnościowej opozycji politycznej, niewątpliwie uznane być musi za przejaw postępowej, a jednocześnie odważnej myśli prawniczej ówczesnych pomysłodawców omawianych zmian. Wymienione w tych aktach prawnych czynności O-R zgodnie z wolą ustawodawcy miały spełniać tradycyjnie im przypisywaną przez doktrynę nauk kryminalistycznych funkcję rozpoznawczą, profilaktyczną oraz wykrywczą, pomijając jeszcze przy tym, tak przecież istotną z punktu widzenia ich efektywności dla praktycznego wykorzystania w procesie karnym, funkcję dowodową.

Zaistniałe w latach 90. minionego stulecia zmiany ustrojowe, wolność rynkowa oraz towarzyszący jej nowy problem społeczny w postaci bezrobocia, redukcje i zmiany personalno-etatowe, a tym samym osłabienie „starych-nowych” organów bezpieczeństwa państwa spowodowały niespotykany wcześniej rozwój przestępczości, w tym gospodarczej oraz zorganizowanej.

Sytuacja ta wpłynęła m.in. na konieczność przewartościowania dotychczasowych poglądów na temat możliwości bezpośredniego wykorzystania zebranych w toku czynności O-R materiałów w postępowaniu karnym. Ze względu na owe czynniki w połowie lat 90. uchwalono istotną dla omawianej problematyki nowelizację powołanych wcześniej ustaw. Do najbardziej doniosłych zmian wprowadzonych przytoczoną nowelą należy zaliczyć poszerzenie katalogu ustawowo określonych metod i środków pracy O-R o tzw. zakup kontrolowany, prowokację „policyjną”, przesyłkę niejawnie nadzorowaną oraz możliwość posługiwania się przez funkcjonariuszy, a w wyjątkowych przypadkach również przez osoby udzielające im pomocy, tzw. dokumentami legalizacyjnymi (ukrywającymi np. ich prawdziwe dane osobowe). Drugim nie mniej ważnym kamieniem milowym w rozwoju i dalszym „odtajnianiu” pracy O-R w porządku prawnym III RP był fakt zamieszczenia w powołanej nowelizacji zapisów, które w intencji ustawodawcy miały stać się podstawą do uznania wyników czynności operacyjno-rozpoznawczych za dowody w dowodzeniu ścisłym w procesie karnym. Zamysł ten można wyprowadzić
z tych określeń ustawowych, które kształtują cel przeprowadzenia wymienionych środków i metod O-R, wskazując wprost, że jest nim „utrwalenie dowodów” (przy kontroli korespondencji i operacyjnych środkach technicznych), „uzyskanie dowodów” (przy zakupie kontrolowanym czy prowokacji policyjnej) oraz „udokumentowanie przestępstw” (przy przesyłce niejawnie nadzorowanej). Pogląd o dopuszczalności wykorzystania uzyskanych w toku tych czynności efektów jako dowodów oraz o możliwości ich realizowania równolegle z postępowaniem karnym, a nie tylko przed jego wszczęciem szybko zdobył akceptację w literaturze przedmiotu. Istotne jest to, że przy okazji wprowadzania nowych metod operacyjnych w omawianej noweli w celu zapewnienia poczucia bezpieczeństwa funkcjonariuszy organów państwowych realizujących te czynności po raz pierwszy ustanowiono ustawowe kontratypy stanowiące wprost o niepopełnieniu przestępstwa podczas realizacji zakupu kontrolowanego, prowokacji policyjnej oraz przesyłki niejawnie nadzorowanej.

W roku 2001 następują dwa istotne, z punktu widzenia jawności polskiego prawa operacyjno-rozpoznawczego, wydarzenia. Jednym z nich jest niewątpliwie opublikowanie nowelizacji tzw. ustaw policyjnych, które po raz pierwszy wprowadziły ujednolicony katalog przestępstw dla wszystkich przewidzianych w nich czynności O-R, w stosunku do których zostało dopuszczalne ich stosowanie. Katalog ów ustawodawca wymienia każdorazowo przy najbardziej dolegliwej, z punktu widzenia naruszania praw i wolności człowieka, metodzie pracy O-R poprzednio zawężonej przedmiotowo co do zakresu stosowanych środków technicznych, a w omawianej nowelizacji określonych wspólnym mianem kontroli operacyjnej. Metoda ta, z mocy ustawy, mogła mieć postać kontroli korespondencji, kontroli zawartości przesyłek, czy też stosowania środków technicznych umożliwiających uzyskiwanie w sposób niejawny informacji
i dowodów oraz ich utrwalanie, a w szczególności treści rozmów telefonicznych i innych informacji przekazywanych za pomocą sieci telekomunikacyjnych. Konsekwencją takiego zakresu tej metody O-R było rewolucyjne rozwiązanie polegające na zaangażowaniu organów wymiaru sprawiedliwości, w tym po raz pierwszy sądu, w decyzyjny proces zarządzania jej zastosowaniem. Elementem koniecznym dla procedowania w sprawie zarządzenia kontroli operacyjnej było najpierw wyrażenie pisemnej zgody przez prokuratora okręgowego, po zapoznaniu się z wnioskiem właściwego organu policyjnego, na podstawie której dopiero sąd okręgowy w drodze postanowienia mógł zarządzić zastosowanie kontroli operacyjnej. Element angażowania organów wymiaru sprawiedliwości dostrzegalny jest także przy korzystaniu przez organy realizujące czynności O-R z innych przewidzianych w ustawach policyjnych metod i środków pracy operacyjnej. Jest to przejaw z jednej strony potrzeby właściwego zagwarantowania ograniczenia ingerencji organów państwowych w prawa i wolności obywateli jedynie do sytuacji wyjątkowych, a jednocześnie prawnie dopuszczalnych oraz
z drugiej strony związane jest z postulowanym przez środowisko policyjne elementem współdzielenia się odpowiedzialnością za podejmowane w majestacie prawa naruszenia konstytucyjnych wolności z organami wymiaru sprawiedliwości.

[...]

ppłk Leszek Rusoń
Komendant Wydziału Żandarmerii Wojskowej w Gdyni

 


Pełna wersja artykułu O względnej jawności regulacji czynności operacyjno-rozpoznawczych słów kilka w pliku PDF

powrót
drukuj